Kobiety, ich tyłki, ich osobowość, a sprawa polska...

Już od ponad tygodnia wszyscy klepią ten sam, oklepany na wylot już temat. Żal po Kaczyńskim zaczyna przeradzać się powoli w żal nad żałobą. Żal dupę ściska. Każdy pieniacz i oszołom pokroju kominka ma świetną okazję do polania wody na swój kręciołek i napisania nawet więcej, niż jednego komentarza do sprawy, w której każdy może mieć coś do powiedzenia, a 95% nie mówi nic nowego. Żeby choć było to nieobraźliwe. Niestety przy ogólnym braku sensu prześwituje przez całokształt absolutny brak szacunku dla zmarłych, który podobno tak zakorzeniony jest w naszej katolickiej wierze. Nie lubiłem Kaczyńskiego. Nie głosowałem wtedy ani na niego, ani żadnego z pozostałych kandydatów, ponieważ nie widziałem nikogo odpowiedniego, ale dziś daleki jestem od opluwania którejkolwiek ofiary katastrofy, jak również zmiany zdania, które jeszcze za ich życia miałem na ich temat.

Sprawa Polski przedstawia się teraz następująco - 98% katolików. Wierzę w was, rodacy, że kiedyś dacie w końcu radę w obliczu tragedii i nie uczynicie z niej małpiego cyrku dla pospólstwa. Żeby nie rzec dla siebie samych...

Dla odsapnięcia od szumnego rozwodzenia się na ten sam, co wszyscy, temat, rzucę od siebie trochę prywaty, więc zamknijcie oczy czytając dalszą część. Ty wiesz, że piszę do ciebie, a ja wiem, że to czytasz. Wiesz, niczego sobie nie ułożyłaś. Nic się nie zmieniło i nie jesteś szczęśliwa, ani bliska spełnienia marzeń. Prawda jest taka, że zwiedzasz regularnie to zapomniane miejsce w sieci i na pewno wiesz, który wpis czytałaś najczęściej. Sprawdzenie tego, to sekunda wklepania polecenia i podania kryterium. Nic się nie zmieniło, a ty nadal nie wyleczyłaś się ze mnie i nie umiesz stanąć twarzą w twarz ze świadomością tego jak to zakończyłaś. Ryzykiem nie jest dla ciebie moja złośliwość, na którą będziesz narażona, tylko fakt, ze będziesz chciała znowu i nie będziesz umiała oprzeć sie temu.

Dorośnij w końcu i stan choć raz, grubo po fakcie, na wysokości zadania (i wcale nie mówię tu o moim małym). Trzydziestka się zbliża. Na prawdę przydałoby się trochę osobowości, bo moje stwierdzenie, że po przydaje sie ona, było złośliwe, lecz prawdziwe. Z wiekiem powinnaś chyba dostrzegać to sama, bez cudzego złośliwego dzióbania palcem.

Nie tylko tobie bije 30 i widzę w zbyt jaskrawym świetle jaką cenę zapłaciłem za to wszystko choćby przez ostatni rok, więc nie będziemy już razem. Nigdy. Nie uważasz, ze to głupie? Tak szumne opowiadanie, tak solidne zapewnienia, a teraz nie potrafisz nawet odezwać się do mnie normalnie? W sumie nie tyle normalnie, co w ogóle. Dorośnij w końcu i stań z tym twarzą w twarz, a sokoro prywatny mail ląduje w spamie, to stań publicznie.

Nie dam sobie spokoju, ponieważ uważam za słuszne to, co robię, wiec przemyśl to i nie tak jak cię znam - doszukując się po cichu dziury w całym i moich manipulacji, ponieważ nie ma się czego doszukiwać - są one jaskrawie oczywiste. Niestety cel, dla ciebie przynajmniej, niekoniecznie, więc przemyśl to tak jak napisałem o tym tutaj, a nie po swojemu.

Dla całej reszty zbłąkanych owieczek, które wdepną niechcący w tę kupę: póki kobiety wychowują dzieci, póty świat pełen jest pracoholików i kurew, bo instynkty macicy są proste - liczy się pieniądz i atrakcyjność, a nie wartości i zasady. Grzebanie w zwłokach prezydenta, czy w śluzie pochwowym? Co wybierzecie?