Inne

29 odcieni szarości

Quote:

Nie tylko tobie bije 30

Tak... numerologia. 11101, albo jak kto woli 1D. Pamiętacie 13 grudnia '81? Nic nie szkodzi, ja też nie. Usłyszałem na pocieszenie kilka opowieści z tamtego okresu ze sobą w wózku w roli głównej. Potem trochę tu, trochę gdzie indziej spędzonego czasu. Z jedną więcej, z inną krócej. Częściej samemu. Siedzenie na szczycie przeogromnego śmietnika, gdzie wśród nieogarnionej sterty rupieci pamięci kryje się kilka perełek. Na którym wyrosło kilka czarnych kwiatów. Mgnienie z kosmosem zmian, by stwierdzić, że ludzie nie zmieniają się.

W tym dniu szczególnym bardziej dla mojej Mamy, niż dla mnie, bo sam pamiętać go nie mogę, pragnę z całego serca i jak najgoręcej podziękować wszystkim, którzy w tym dniu właśnie, raz na rok przypominają sobie o mnie i składają życzenia. Dziękuję wam, kochani moi, za pozostałe 364 dni.

Wasz ulubiony solenizant.

Ni z gruchy, ni z pietruchy

Szybko mija czas w podruży, a mi brak weny. Niestety to już nie nowina. Lecąc ostatnio samolotem odkryłem, jaka jest przyczyna rozdwajania się końcówek włosów u kobiet. Same sobie rozdwajają skubiąc końce. Nie będę ciągnął tego tematu, bo damskie kłaki na umywalce, w odpływie brodzika, lub na muszki klozetowej, to nic inspirującego. O jedzeniu nie wspomnę. Postanowiłem sobie jednak na początku miesiąca, że w marcu zamieszczę dwa wpisy, a miesiąc zbliża się ku końcowi, więc żeby nie owijać w bawełnę obwieszczę po prostu co następuje.

Drogie dziewczyny (panowie, bo z pewnością znajdą się zainteresowani, również), w kolejnym odcinku zamieszczę nagie zdjęcia moich byłych. Niektóre są na prawdę fajne. Pamiętacie tą pikanterię? Cieszycie się? Będziecie sławne.

Do zobaczenia wkrótce ;)

Centrum ściemniania i rozpaczy

No i cóż... jesteśmy tu. Ziemia obiecana. Kraina mlekiem i miodem opływająca w dochody, pracę, socjal, życzliwość i wszelkie dobra. Jesteśmy tu już prawie miesiąc, mieszkając w warunkach, o których wspominałem na poprzedniej płycie, więc zdarta płyta nie zagra. Wena nie zdradziła.

Sama podróż, to pierwsza, sama w sobie, atrakcja. Żołądek podchodzi do gardła, w uszach szumi, głowa boli od zmian ciśnienia a przemiła obsługa (nie wiem jak, ale nie musieli jeść kluchów, żeby bełkotać niczym pani z Misia) proponuje kupno prezentów walentynkowych zamotanym pasażerom. Część kupiła.

Mózg kobiety

Naukowcom w końcu udało się w prosty sposób (taki, który zrozumieją równieź męczyźni), pokazać skomplikowany sposób myślenia kobiet:

...

Ile były warte słowa.

Przeglądał z pewnym niesmakiem chaotyczne notatki sporządzane pobieżnie już przez blisko rok, zastanawiając się, czy nadal czuje to samo. Mimo upływu czasu było mu trudno nadać definicje wspomnieniom, minionym stanom i dzisiejszym odczuciom przy przeglądaniu zapisków, które zostawiał nie odwracając się ani na moment za siebie, by na nie spojrzeć.

"Ile były warte nasze słowa, kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa..."
Subskrybuje zawartość