Co musiał czuć Chrystus idąc przez świat,
jak psychiatra przez oddział pełen wariatów,
jak ofiara przez więzienie pełne złodziei.
Jaką ulgą musiało być dla niego spotkanie z trędowatym!



Ile były warte słowa.

Przeglądał z pewnym niesmakiem chaotyczne notatki sporządzane pobieżnie już przez blisko rok, zastanawiając się, czy nadal czuje to samo. Mimo upływu czasu było mu trudno nadać definicje wspomnieniom, minionym stanom i dzisiejszym odczuciom przy przeglądaniu zapisków, które zostawiał nie odwracając się ani na moment za siebie, by na nie spojrzeć.

"Ile były warte nasze słowa, kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa..."

Drupal inside...

Ślęcząc ostatnio nad drupalem odkryłem, że większość można załatwić css'ami. Chwała im za to. 90% problemów zamiotłem pod dywan za pomocą display: none; bądź porozstawiałem floatami po kątach. Praktycznie całą potrzebną mi funkcjonalność znalazłem w gotowych modułach. Schody zaczęły się przy trackbackach, więc zajrzałem do kodu, a to, co tam znalazłem opisałbym na przykładzie gry na pomysł której wpadłem, gdy po kilku godzinach dałem sobie spokój.

Pierdolona era techno.

Nie pasuję do tej ery. Nie jestem pewien, czy w ogóle do jakiejkolwiek pasuję. Hałas, pośpiech, reklamowa pralnia mózgów. Ekoterroryści, facebook i farmville. M jak miłość, zjednoczona Europa, Laskowik w świąteczny wieczór w tvp2. Gadu-gadu podsłuchując twoje rozmowy podpowie twoim znajomym kogo jeszcze mogą znać. Efekt cieplarniany, a google da ludzkości Chromium OS robiąc kolejny krok w kierunku monopolizacji internetu.

Globalna wieś.

Jeszcze 100 lat temu wieśniacy byli w przewadze nas mieszczuchami, a nikomu nie śniła się globalizacja wsi. 800 lat temu było jeszcze piękniej. Feudalizm, pańszczyźniana rola, ratowanie ogniem i mieczem zagubionych duszyczek w imię miłującego Boga. Zarazy dżumy i ospy w rolach naturalnych selekcjonerów, a ziemia była płaska.

Było prościej. Smerfastycznie wręcz.

Casting na sprzątaczkę.

Zima znów stała się puszysta. Wręcz przytłaczająca swą puszystością. Wcinając o 14 godzinie zasłużone śniadanie po cięzkiej nocy wypełnionej kilkukrotnym wstawaniem i podjadaniem miodu z lodówki, oraz walką ze standardowymi koszmarami miałem okazję obserwować na dachu bloku na przeciwko przeprowadzaną sprawnie akcję pana z administracji osiedlowej.

root bez roota

Zima przestała być przytulna i puszysta. Dla odmiany stała się wyjąca i siekąca po oczach. Brnąc przez zaspy, sapiąc i walcząc z kondycją wywinąłem orła, a obserwując z parteru wirujących nade mną braci Mroczków postanowiłem, że zamiast opiewania piękna zimy napiszę dziś o czymś bliższym pozycji, w której aktualnie się znalazłem, mianowicie o libcap, czyli pozbywaniu się praw roota z serwisów uruchamianych z roota i nie tylko.

Na przykładzie Gentoo.

Ponieważ openrc w Gentoo nie posiada wsparcia dla libcap'a musimy posłużyć się sporządzoną na prędce protezą. I tak przykładowe apache2 serwujące tę stronę można odpalić za pomocą prostego skryptu, ktory możemy sobie wrzucić, załóżmy, do /root/sbin/

#!/bin/bash

source /etc/conf.d/apache2

stop() {
/usr/sbin/apache2 -k stop
# sprawdzamy ponieważ nie zawsze chce wyłączyć wszystkie wątki
ps -C apache2 >/dev/null 2>&1
if [ "$?" == 0 ]; then
        kill -9 `ps -C apache2|awk '{print $1}'|grep -v PID`  >/dev/null 2>&1
fi
}

Subskrybuje zawartość