Co musiał czuć Chrystus idąc przez świat,
jak psychiatra przez oddział pełen wariatów,
jak ofiara przez więzienie pełne złodziei.
Jaką ulgą musiało być dla niego spotkanie z trędowatym!



Centrum ściemniania i rozpaczy

No i cóż... jesteśmy tu. Ziemia obiecana. Kraina mlekiem i miodem opływająca w dochody, pracę, socjal, życzliwość i wszelkie dobra. Jesteśmy tu już prawie miesiąc, mieszkając w warunkach, o których wspominałem na poprzedniej płycie, więc zdarta płyta nie zagra. Wena nie zdradziła.

Sama podróż, to pierwsza, sama w sobie, atrakcja. Żołądek podchodzi do gardła, w uszach szumi, głowa boli od zmian ciśnienia a przemiła obsługa (nie wiem jak, ale nie musieli jeść kluchów, żeby bełkotać niczym pani z Misia) proponuje kupno prezentów walentynkowych zamotanym pasażerom. Część kupiła.

Fekalioplastyka i bajkopisarstwo

Wiedziony nudą zalogowałem się ostatnio na ostatni z serwisów randkowych, na którym nie skasowałem jeszcze konta, mianowicie na grono. Po około 2 godzinach wyrwało mi się mimochodem na głos "dżizas kurwa ja pierdolę, co ja właściwie robię!" i poszedłem zapalić.

Kolega (nie, nie ten sam, którego okradają na ściekach) jest bardzo płodny i twórczy. Nic nie szkodzi, że większość jego płodów poroniła, bo ostatnio wpadł na pomysł nowej funkcjonalności, która uczyni wycofującego się powoli z rynku Windowsa XP zdecydowanie bardziej atrakcyjnym. Więc rzeźbi, a ja zainspirowany jego zapałem oceniłem, że moja tematyka warta jest zgłębienia i tak oto przedstawiam co następuje.

Zdradliwa wena

Zdania są podzielone. Jedni zachwycają się, inni mniej. Mieszkamy w kawalerce we czworo. W sumie już we troje, więc nie jest źle. Miejsca na podłodze starcza na rozłożenie materaców dla wszystkich.

Tak więc mieszkamy sobie, a każdy ma różne wymagania. Koleżanka chce do biura. Nie tyle mieszkać oczywiście, co pracować, ale nie bijmy póki co koleżanki. Może poznęcamy się nad nią później. Gospodarz zna język. To wielki plus, który czyni go na tyle funkcjonalnym, że opłaca się zawracać mu gitarę. W sklepach jest piwo. Dobre, bo polskie.

Koleżanka lubi gospodarza. Lubi bardziej, niż kolegę, który ją z nim zapoznał. To smutne, ale wiadomo - gospodarz może być tylko jeden. Przepraszam, miałem nie znęcać się nad koleżanką.

Poznęcam się nad gospodarzem. Dobry chłopaczyna z niego. Ma kawalerkę i iście słowiańską gościnność, więc mieszkamy sobie we czworo, w sumie we troje, bo kolega nie wytrzymał presji szerokiego gestu gospodarza dla kobiet.

Przekaz podprogowy

Siedzisz sobie w kinie, gapisz się w ekran. Po godzinie seansu stwierdzasz, że masz ochotę na colę. Odżywiasz się zdrowo, nie pijasz odrdzewiaczy, nie jadasz fastfoodów.

- Pewnie mam niedobór minerałów, które są w coli. - Myślisz sobie.

Oglądasz dalej i w sumie nie chce Ci się pić, ale jakoś tak... coli byś się napił. Zaczynasz się zastanawiać jakie cholerne minerały, których nie ma w twojej diecie, mogą być w coli? Porzucasz tę myśl. Po seansie wychodzisz i w kinowym sklepiku kupujesz colę.

Ludzkie oko rejestruje 25 klatek animacji na sekundę. No właśnie...

Mózg kobiety

Naukowcom w końcu udało się w prosty sposób (taki, który zrozumieją równieź męczyźni), pokazać skomplikowany sposób myślenia kobiet:

...
Subskrybuje zawartość