Archiwum Marzec 2010

Ni z gruchy, ni z pietruchy

Szybko mija czas w podruży, a mi brak weny. Niestety to już nie nowina. Lecąc ostatnio samolotem odkryłem, jaka jest przyczyna rozdwajania się końcówek włosów u kobiet. Same sobie rozdwajają skubiąc końce. Nie będę ciągnął tego tematu, bo damskie kłaki na umywalce, w odpływie brodzika, lub na muszki klozetowej, to nic inspirującego. O jedzeniu nie wspomnę. Postanowiłem sobie jednak na początku miesiąca, że w marcu zamieszczę dwa wpisy, a miesiąc zbliża się ku końcowi, więc żeby nie owijać w bawełnę obwieszczę po prostu co następuje.

Drogie dziewczyny (panowie, bo z pewnością znajdą się zainteresowani, również), w kolejnym odcinku zamieszczę nagie zdjęcia moich byłych. Niektóre są na prawdę fajne. Pamiętacie tą pikanterię? Cieszycie się? Będziecie sławne.

Do zobaczenia wkrótce ;)

Centrum ściemniania i rozpaczy

No i cóż... jesteśmy tu. Ziemia obiecana. Kraina mlekiem i miodem opływająca w dochody, pracę, socjal, życzliwość i wszelkie dobra. Jesteśmy tu już prawie miesiąc, mieszkając w warunkach, o których wspominałem na poprzedniej płycie, więc zdarta płyta nie zagra. Wena nie zdradziła.

Sama podróż, to pierwsza, sama w sobie, atrakcja. Żołądek podchodzi do gardła, w uszach szumi, głowa boli od zmian ciśnienia a przemiła obsługa (nie wiem jak, ale nie musieli jeść kluchów, żeby bełkotać niczym pani z Misia) proponuje kupno prezentów walentynkowych zamotanym pasażerom. Część kupiła.